20-lecie Teatru "Bez Paniki" - wypowiedzi reżysera i aktorów



 
Anna Maria Rytarowski o teatrze "Bez Paniki"

Moje doświadczenie z teatrem zaczęło się jak miałam dziewięć lat. Pierwsze kroki stawiałam w teatrze szkolnym w podstawówce. Wtedy po raz pierwszy poczułam „magię” występowania na scenie. Mogłam rozwijać się w rożnych kierunkach, gdyż w teatrze mogłam być kim chciałam. Bajki i baśnie przeżywałam naprawdę.

Kilka lat później jako czternastolatka odkryłam piękno polskiego teatru, gdy dołączyłam do wspaniałej grupy teatralnej "Bez paniki". Była to ciekawa możliwość posługiwania się językiem polskim i poznawania swoich polskich korzeni.

Byłam wtedy najmłodsza, a w mojej pierwszej sztuce zagrałam najstarszą. Rola Babci Eugenii w Tangu naszego ukochanego autora Sławomira Mrożka, pozostała do dziś jedną z moich ulubionych postaci, w którą mogłam się wcielić.

Teatr nauczył mnie wiele o kulturze, literaturze i mentalności polskiej. Jestem za to bardzo wdzięczna i mam nadzieje, ze wytrzymamy następne 20 lat, w których będziemy mogli przekazywać tą polskość berlińskiej publiczności.

Największą satysfakcje daje mi współpraca z różnymi, ciekawymi i sympatycznymi osobami.

Dobrym duchem naszej grupy teatralnej jest Przemysław Walkowicz. Jesteśmy mu wszyscy wdzięczni, bo bez niego teatr nie był by ten sam.

Pracy w teatrze trzeba poświecić wiele czasu. Szczególnie lubię nasze wyjazdy na warsztaty do Poznania, gdzie współpracujemy z byłym aktorem Teatru Nowego, Grzegorzem Chołujem, który wzbogacił nasze możliwości. Na tych wyjazdach staliśmy się nierozłączną paczką, a nawet przyjaciółmi. Wstąpienie do teatru była naprawdę dobrą decyzją.



"Próba" - Ania Kabacińska o teatrze "Bez Paniki"

Sobota rano, a tu budzik dzwoni. Lekko przemęczona po wczorajszej imprezie decyduję się wstać, bo wiem, że będzie fajnie. W metrze powtarzam tekst, który był do nauczenia i powoli się dobudzam.
Próba w teatrze "Bez Paniki" zaczyna się kilkanaście minut później, bo mało kto daje radę przyjść na czas. Tak to już jest w teatrze. Początkowo kawa z mlekiem – język polski przeplata się z niemieckim. Po rozgrzewce ciała, strun głosowych itp. na scenie już tylko kawa czarna – posługujemy się wyłącznie językiem polskim. I po to było warto wstać! Poćwiczyć polszczyznę na wesoło, z ziomami, powygłupiać się, przenieść się w zupełnie inny świat, a zarazem poczuć się jak w rodzinie. Tu się można pobawić językiem, a ma to efekt lekcji polskiego!
Dziękuję Przemkowi Walkowiczowi i całej grupie za mile spędzony czas i mnóstwo ciekawych doświadczeń!



Przemysław Walkowicz o teatrze "Bez Paniki"

Teatr „Bez paniki“ obchodzi 20 urodziny. Mój Boże, ja nawet nie zauważyłem jak ten czas minął.
Wydaje się, że to tak niedawno przyszedłem na spektakl „Balladyny” Słowackiego, a po przedstawieniu zadeklarowałem chęć współpracy z grupą. Wtedy jeszcze zespół prowadziła Regina Mikielewicz. Mieliśmy razem przygotowywać spektakle, wyszukiwać repertuar, a moim zadaniem miała być praca nad warsztatem młodych aktorów. Ale jak to czasami bywa życie ułożyło inny scenariusz. Regina odeszła od grupy, a ja zostałem sam z całym tym dobytkiem.
Na początku sądziłem, że popracuję z nimi rok-dwa. Zrobiło się z tego 14. Wiele się wydarzyło przez te lata. Zarówno w sferze artystycznej jak i prywatnej. Młodzi ludzie odchodzili od grupy kończąc naukę w szkole i zaczynając dorosłe życie. Inni przychodzili zauroczeni magią teatru i możliwością sprawdzenia się na scenie. Ale nawet ci, którzy odeszli utrzymywali w większości kontakt z teatrem. Zdarzały się też powroty po latach. To wszystko bardzo cieszy, nadaje sens mojej pracy, mojemu, że się tak górnolotnie wyrażę, posłannictwu.
Zrealizowaliśmy parę spektakli, staraliśmy się być obecni na różnych jubileuszach Oświatowych. Nie wszystko oczywiście zawsze gładko szło. Dwie praktycznie gotowe sztuki nie doczekały się premiery, powodów tutaj nie będę przytaczał. Takie sytuacje z kolei powodują frustracje i człowiek zastanawia się, czy tego wszystkiego nie zakończyć. Na szczęście pozytywnych stron jest więcej i to motywuje do dalszej pracy.
Kontynuujemy współpracę z Wspólnotą Polska w Poznaniu. Od lat pracujemy tez z aktorem teatru „Nowego” Grzegorzem Cholujem. Planujemy wspólnie duży projekt polsko-niemiecki.
Pisać  o sobie nie jest łatwo. Nie mnie oceniać własne dokonania. Na pewno chciałoby się więcej zrealizować, ale spotkania raz w tygodniu ograniczają ilość premier. Dla mnie osobiście satysfakcja jest, ze teatr przetrwał, pracuje i ma się dobrze.
Może następnych 20 lat, a może więcej. Kto to wie.
Jubileusz to okazja do podziękowań:
 Dziękuję wszystkim aktorom, którzy grali i grają w teatrze „Bez paniki”.
 Dziękuję wszystkim tym, którzy przez te lata wspomagali nas finansowo, pomagali przy realizacji spektakli.
 Dziękuję plastykom: Bogusi Kwiatkowskiej i Andrzejowi Gurgulowi za wspaniale dekoracje.
 Adamowi Busuleanu za muzykę do spektaklu, który niestety nie doczekał się premiery.
 I na koniec szczególne podziękowania dla Reginy Mikielewicz, bez Ciebie tego teatru by nie było.

Ściskam Was wszystkich,
Przemek Walkowicz